Do deski i żelazka ustawiła się godzinna kolejka a nad wszystkimi unosiły się opary wosku.








Na koniec zajęć zrobiłyśmy mini wystawę batików wyprasowanych, pamiątkowe zdjęcia i potem każda z pań wróciła do prasowania i zajęcia przeciągnęły się do późna...
Na zdjęciach widać między innymi prace mojej przyjaciółki i jej córeczek! A także prace Sylwii....Indiankę, Nepalkę, Mongołkę? Wszystkie jedyne i piękne!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz