
Kolejno, zaczełyśmy od projektów kolorowych.

Potem malowanie woskiem partii najjaśniejszych





i wreszcie farbowanie i pierwsze efekty!



Tym razem uczestniczek (znowu same kobiety ;-)) było 10 więc pytań, krzątaniny między kuwetami, krzesłami, sztalugami, stołami, było co nie miara! Potem, jak już każdy będzie wiedział co ma robić, w czym farbować, który kolor po kolei zastosować, to będzie spokojniej. Wczoraj znów wróciłyśmy do domu padnięte. Jeszcze grupa środowa i można będzie powiedzieć, że wszystkie grupy przeszły przez ten sam wstęp, nauczyły się jak posługiwać woskiem i tiantingami. Co do kolejności farbowania, jeszcze długo będzie to wielka improwizacja, ale jak na razie, wszyscy są zadowleni i nowa technika bardzo sę podoba. Jedna z pań przyniesie za tydzień prawdziwy batik, prosto z Indii - będzie na co popatrzeć! No i grupa poniedziałkowa jest międzynarodowa, można obok ćwiczeń plastycznych poćwiczyć język angielski. Ciekawe, jak będzie w środę? Znów prowadzę ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz